niedziela, 15 czerwca 2014

Lekcja muzyczna: Another/other/the other. Utwór: "Another Brick in the Wall Part II"

Temat lekcji: Różnica między „another”, „other” i „the other”
Wykonawca: Pink Floyd 

Jakiś czas temu bliżej przyjrzeliśmy się różnicy między frazami each other i one another, dziś natomiast wspólnie niesiony przez nas kaganek oświaty rzuci światło na zaimki another, other oraz the other. Zanim jednak przejdziemy do meritum, wysłuchajmy piosenki ilustrującej lekcję – przed wami legendarna kompozycja Rogera Watersa z brytyjskiego zespołu Pink Floyd, druga część muzycznego tryptyku Another Brick in the Wall. 




Pierwszym rzucającym się w oczy (a właściwie w uszy) wersem jest charakterystyczne dla omawianego utworu i powszechnie rozpoznawane zdanie:
We don't need no education.
Z którym oczywiście ani trochę się nie zgadzamy, podobnie jak z poniższym stwierdzeniem:
No dark sarcasm in the classroom.
Ale do rzeczy!

piątek, 13 czerwca 2014

Skąd wzięła się pechowa natura piątku 13-tego?

Dziś celebrujemy niesławny piątek trzynastego, który swą infamią podbił spory kawałek globu i bezapelacyjnie stanowi powód wszelkich niesnasek tudzież niepowodzeń trapiących rodzaj ludzki. Skąd wzięło się ów kalendarzowe przekleństwo? Jedna z najpowszechniej cytowanych teorii nawiązuje do wybryków czternastowiecznego króla Francji Filipa Pięknego, który podstępnie, kłamliwie i ani trochę pięknie oskarżył członków zakonu Templariuszy o herezję i aresztował ich, celem późniejszego spalenia na stosie. Akt oskarżenia datowany jest na piątek 13 października 1307 roku. Rzekomo na cały proceder zezwolił papież Klemens V, chcący pozbyć się wpływowego i wściubiającego wszędzie swój nos zakonu. Jak głoszą źródła historyczne, ostatni Wielki Mistrz Zakonu Jacques de Molay, tuż przed śmiercią przeklął króla, jego kanclerza i papieża. Wszyscy zmarli w przeciągu roku.

czwartek, 12 czerwca 2014

Zabawne angielskie idiomy – część 2

Dawno, dawno temu, w zamierzchłym miesiącu maju dowiedzieliśmy się, że w języku angielskim nie kto inny jak Bob jest twoim wujem, od francuskich słów uszy więdną, a z kosmatymi piętami najpewniej nie zdobędziemy zaufania. Dziś przedstawię kolejne trzy idiomy, które zasługują na uwagę chociażby ze względu na swój osobliwy urok. Przed nami szewcy i psie buty, rozmowy bez spodni (wiem, brzmi kusząco;-P) oraz dziurawe dobra konsumpcyjne.

sobota, 7 czerwca 2014

Lekcja muzyczna: Each other / one another. Utwór: "Well It's True That We Love One Another"

Temat lekcji: Różnica między "each other" a "one another"
Wykonawca: The White Stripes

Z gramatyką bywa jak z miłością – można przerobić całe stosy podręczników (wliczając nawet te dla opornych); można snuć domysły, robić notatki i pisać pamiętniki (w stylu: pierwsza przygoda z przyimkiem, niechciany przecinek, inwersja o krok za daleko, etc.); można w końcu utonąć w rozterkach, nie jeść przez tydzień, wzdychać i wpatrywać się w wyimaginowany horyzont, a i tak nic się nie zdziała. Albowiem miłość i gramatyka potrafią być prawdziwie niezrozumiałe, kapryśne, równie efemeryczne, co nieuniknione. No, może miłości da się uniknąć, ale gramatyka… Ech, szkoda gadać. By jednak nie trapić się i łez nie ronić, nacieszmy uszy wesołą balladką o zagmatwanych miłosnych perypetiach Jacka White’a i Holly (z kilkoma wtrąceniami Meg), którzy ewidentnie kochają się nawzajem, o czym świadczą liczne złośliwości i prztyczki:


czwartek, 5 czerwca 2014

Lekcja muzyczna: Be supposed to / suppose. Utwór: "Not Supposed To Sing The Blues"

Temat lekcji: Be supposed to do sth / Sippose
Wykonawca: Europe
Utwór: Not Supposed To Sing The Blues
 
Dziś czeka nas lekcja z przytupem i jedną nóżką bardziej, a to dzięki Szwedzkiemu zespołowi Europe, który zapewne każdy kojarzy z wydanego w zamierzchłym roku 1986 utworu The Final Countdown. W 2012 chłopaki wpadli na genialny pomysł przestrojenia gitar pół tonu niżej i nagrania nieco mocniejszej płyty, która wciąż jednak jest głęboko zakorzeniona w tradycyjnych motywach porządnego rocka i bluesa z lat 80-tych. A jeżeli o bluesie mowa, posłuchajmy utworu przestrzegającego potencjalnych bluesmanów przed porywaniem się z motyką na słońce:



wtorek, 3 czerwca 2014

Pochodzenie słowa "penguin"

Jak powszechnie wiadomo, w życiu liczy się lans i dobry wygląd, czego doskonałym przykładem są pingwiny. Przez setki milionów lat podążały drogą ewolucji prowadzącą prosto do metaforycznej szafy z czarno-białym smokingiem, doskonale leżącym na może i nieco pulchnym, lecz za to ergonomicznym i zapewne miłym w dotyku (dla pingwinów ma się rozumieć) ciele. Naukowcy mogą mydlić nam oczy, że to kamuflaż, że drapieżniki, że w pingwinim środowisku aż kipi od pingwinożernych fok, ale przecież mamy oczy i widzimy - pozwolę sobie na kolokwializm - co jest pięć. Ewidentnie chodzi o prezencję, zresztą nie bez powodu pingwiny cieszą się powodzeniem płci pięknej nawet i ludzkiego gatunku – niejednokrotnie byłem świadkiem kobiecego zachwytu nad przemyślanym przez tych czarno-białych cwaniaków stylem i prezencją. Tak więc fizjonomię pingwina można łatwo wytłumaczyć. Problematyczna natomiast jest nazwa.

niedziela, 1 czerwca 2014

On the bus / In a car

W językach w miarę logicznych (np. w języku polskim), gdzie kosmologiczny porządek i relatywny (relatywistyczny?) ład odnajdują odzwierciedlenie w – na ten pierwszy lepszy przykład - wyrażeniach przyimkowych, powiemy:
  • Wsiadłem do samochodu i jestem w samochodzie.
  • Wsiadłem do autobusu i jestem w autobusie.
  • Wsiadłem do pociągu i jestem w pociągu.
Łatwo zaobserwować wręcz skaczącą do oczu analogię, wszystko jest zrozumiałe, sensowne, klarowne – niezależnie od środku transportu używamy tych samych przyimków. Sprawa nieco się komplikuje, gdy jakiś globtroter lub entuzjasta żeglugi zechce ruszyć w morze. Cóż, tu harmonia języka stęka nękana fałszywą nutą: